Nie ma na co narzekać i przeklinać każdy ranek, kiedy nie trzeba skrobać szyby samochodu. Temperatura ciągle jest dodatnia i sprawia optymistyczne wrażenie, że jak na razie zimy nie będzie. Bardziej jesień postanowiła królować w grudniu i w styczniu, niż odpuścić sobie tron dla mroźnej zimy.
Rozczarowanie czują tylko dzieci, które chciałby poszaleć na puszystym śniegu i mieć frajdę z rzucania śnieżnymi kulkami. Dorośli czują spokój, iż nie będzie lodu na drogach czy chodnikach i będzie mniej roboty do posypywania ulic i w oddziałach ortopedii w całym kraju. Ale i tak znajdą się tacy, co będą narzekać, bo nie ma dla nich pracy w związku z brakiem porządnej zimy. Nie zadowoli się wszystkich.Popatrzmy jednak na oszczędności przeciętnego Kowalskiego, dla którego brak zimy będzie się opłacał:- mniejsze (zdecydowanie) rachunki za ogrzewanie;- oszczędność na kupowaniu zimowych butów dla całej rodziny;- może więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu, a tym samym nie musi mieć włączonego telewizora, komputera, światła - oszczędza na energii elektrycznej;-inne nie wymienione, anie przychodzące mi teraz do głowy sprawy materialne i nie materialne;
My się zimy nie boimy, wystarczy przypomnieć sobie -17 stopni w styczniu rok czy dwa lata temu, wtedy to była jazda:)